Przepraszam że tak długo, ale mam nadzieję że się wam spodoba.
Miłego czytania~~...
-Ciebie...
Undertaker otworzył szeroko oczy na to jedno słowo i zaśmiał się mrocznie.
-Hehehe tylko?
-Chyba aż!-powiedział Sebastian i przyparł grabarza mocniej do drzewa za którym byli obydwoje schowani, po czym przyległ wargami do ust Undertakera. Grabarz nie powstrzymywał go w końcu zapłacił wyznaczoną cenę, a on zgodził się dać mu cokolwiek. Sebastian oparł rękę o drzewo, a drugą chwycił podbródek grabarza i przyciągnął z powrotem do swoich ust, noc była ciemna niczym Czarna Dziura, nicość, tylko oni, oboje dwie postaci które tylko przy bliższym przypatrzeniu się były widoczne na nicościowatym tle mroku nawet zrzędzącego Ciela nie było już widać...
Tylko ta dwójka pogrążona w namiętnym pocałunku, tylko oni widzący tylko siebie i nikogo innego.
Nagle Sebastian odsunął się. Grabarz o nic nie pytał Sebastiana przecież zapłacił jego cenę i zażyczył sobie właśnie jego i nie może śmieć tego przerwać, jest grabarzem jeśli obieca coś, a ta osoba mu zapłaci, musi jej to dać ma swój honor, taki jego zwyczaj.
-Słyszałeś to?- powiedział cicho ledwie słyczalnie i lekko speszony Sebastian
-Tak, ktoś niepokoi zmarłych.- powiedział spokojnie lecz można było zauważyć niepokój na twarzy grabarza
-Co powinniśmy zrobić? Może przegonić ich?
-A może nastraszyć? - uśmiechnął się Undertaker
-... - minę Sebastiana opisywało w tym momencie wiele słów
-Lecz z drugiej strony lepiej zobaczmy kto to. - zgodzili się obydwaj kiwając potwierdzająco głowami
Wychylili się powoli za drzewa, lecz jeśli mam się wypowiedzieć to nie wyglądało to zbyt dyskretnie. Wychylony demon i mroczny żniwiarz dostrzegli w cieniu nocy trzech mężczyzn, w jednym z nich lokaj rozpoznał miastowego rzeźnika ,który był lub wydawał się być miłym człowiekiem lecz pozostałą dwójkę nie rozpoznawał.
-Jeden z nich to miastowy rzeźnik.- powiedział Sebastian nie odrywając wzroku od przybyłych osób
-Tak? A wiesz ile pochował nielegalnie ten mężczyzna osób tu?
-Ale...
-Nie ma ale! Nie wiem czy wiesz, ale ludzie są mściwi ... nie tylko za życia. - uśmiechnął się w ich kierunki grabarz - ... ale także i po śmierci, chyba zaraz się zacznie.
-Ale co? - zdziwił się lokaj już i tak rozzłoszczony tym że takie osły mu przerwały
Myśl Sebastiana : {No kur.. człowiek czy demon na najciemniejszym cmentarzu nie jest już bezpieczny}
-Popatrz niecierpliwy lokaju. - zwrócił się Undertaker do Sebastiana widząc złość na jego minie
I nagle zapadła mroźna niepokojąca cisza, cisza która sprawiła by lęk u każdego, cisza niczym przed burzą ... Znikąd rozbrzmiało 12 uderzeń dzwonu, pytanie rzeczywiście skąd ten dźwięk przecież na tym cmentarzu do najbliższego kościoła sporo kilometrów. Pozostawiona w osłupieniu trójka obracała się w przerażeniu w każdym kierunku, kładąc wzrok na każdej drodze, widać to było że doskonale znają to miejsce skoro zdziwili się także na bicie dzwonów. Po ostatnim dwunastym uderzeniu znów zapanowała cisza że powiem nawet grobowa, jeden z mężczyzn spojrzał w innym kierunku ciągnąc za rękaw innego ten odwrócił się w wskazanym wcześniej kierunku i ujrzał przerażoną twarz przyjaciela, postanowił podążyć wzrokiem za nim i ujrzał coś w odgłębiach mroku, coś co pełzło w ich kierunku i nie zamierzało się zatrzymać...
Przepraszam że po tak długim czasie dodaje rozdział, postaram się częściej je dodawać.
~Kat Cherry~
-Słyszałeś to?- powiedział cicho ledwie słyczalnie i lekko speszony Sebastian
-Tak, ktoś niepokoi zmarłych.- powiedział spokojnie lecz można było zauważyć niepokój na twarzy grabarza
-Co powinniśmy zrobić? Może przegonić ich?
-A może nastraszyć? - uśmiechnął się Undertaker
-... - minę Sebastiana opisywało w tym momencie wiele słów
-Lecz z drugiej strony lepiej zobaczmy kto to. - zgodzili się obydwaj kiwając potwierdzająco głowami
Wychylili się powoli za drzewa, lecz jeśli mam się wypowiedzieć to nie wyglądało to zbyt dyskretnie. Wychylony demon i mroczny żniwiarz dostrzegli w cieniu nocy trzech mężczyzn, w jednym z nich lokaj rozpoznał miastowego rzeźnika ,który był lub wydawał się być miłym człowiekiem lecz pozostałą dwójkę nie rozpoznawał.
-Jeden z nich to miastowy rzeźnik.- powiedział Sebastian nie odrywając wzroku od przybyłych osób
-Tak? A wiesz ile pochował nielegalnie ten mężczyzna osób tu?
-Ale...
-Nie ma ale! Nie wiem czy wiesz, ale ludzie są mściwi ... nie tylko za życia. - uśmiechnął się w ich kierunki grabarz - ... ale także i po śmierci, chyba zaraz się zacznie.
-Ale co? - zdziwił się lokaj już i tak rozzłoszczony tym że takie osły mu przerwały
Myśl Sebastiana : {No kur.. człowiek czy demon na najciemniejszym cmentarzu nie jest już bezpieczny}
-Popatrz niecierpliwy lokaju. - zwrócił się Undertaker do Sebastiana widząc złość na jego minie
I nagle zapadła mroźna niepokojąca cisza, cisza która sprawiła by lęk u każdego, cisza niczym przed burzą ... Znikąd rozbrzmiało 12 uderzeń dzwonu, pytanie rzeczywiście skąd ten dźwięk przecież na tym cmentarzu do najbliższego kościoła sporo kilometrów. Pozostawiona w osłupieniu trójka obracała się w przerażeniu w każdym kierunku, kładąc wzrok na każdej drodze, widać to było że doskonale znają to miejsce skoro zdziwili się także na bicie dzwonów. Po ostatnim dwunastym uderzeniu znów zapanowała cisza że powiem nawet grobowa, jeden z mężczyzn spojrzał w innym kierunku ciągnąc za rękaw innego ten odwrócił się w wskazanym wcześniej kierunku i ujrzał przerażoną twarz przyjaciela, postanowił podążyć wzrokiem za nim i ujrzał coś w odgłębiach mroku, coś co pełzło w ich kierunku i nie zamierzało się zatrzymać...
Przepraszam że po tak długim czasie dodaje rozdział, postaram się częściej je dodawać.
~Kat Cherry~

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz