sobota, 28 maja 2016

Noc ciemniejsza od nicości - Rozdział 3



Przepraszam że tak długo, ale mam nadzieję że się wam spodoba.
Miłego czytania~~...


-Ciebie...
 Undertaker otworzył szeroko oczy na to jedno słowo i zaśmiał się mrocznie.
-Hehehe tylko?
-Chyba aż!-powiedział Sebastian i przyparł grabarza mocniej do drzewa za którym byli obydwoje  schowani, po czym przyległ wargami do ust Undertakera. Grabarz nie powstrzymywał go w końcu  zapłacił wyznaczoną cenę, a on zgodził się dać mu cokolwiek. Sebastian oparł rękę o drzewo, a  drugą chwycił podbródek grabarza i przyciągnął z powrotem do swoich ust, noc była ciemna niczym  Czarna Dziura, nicość, tylko oni, oboje dwie postaci które tylko przy bliższym przypatrzeniu się  były widoczne na nicościowatym tle mroku nawet zrzędzącego Ciela nie było już widać...


Tylko ta dwójka pogrążona w namiętnym pocałunku, tylko oni widzący tylko siebie i nikogo innego.
Nagle Sebastian odsunął się. Grabarz o nic nie pytał Sebastiana przecież zapłacił jego cenę i zażyczył sobie właśnie  jego i nie może śmieć tego przerwać, jest grabarzem jeśli obieca coś, a ta osoba mu zapłaci, musi jej to dać ma swój honor, taki jego zwyczaj.
-Słyszałeś to?- powiedział cicho ledwie słyczalnie i lekko speszony Sebastian
-Tak, ktoś niepokoi zmarłych.- powiedział spokojnie lecz można było zauważyć niepokój na twarzy grabarza
-Co powinniśmy zrobić? Może przegonić ich?
-A może nastraszyć? - uśmiechnął się Undertaker
-... - minę Sebastiana opisywało w tym momencie wiele słów
-Lecz z drugiej strony lepiej zobaczmy kto to. - zgodzili się obydwaj kiwając potwierdzająco głowami
Wychylili się powoli za drzewa, lecz jeśli mam się wypowiedzieć to nie wyglądało to zbyt dyskretnie. Wychylony demon i mroczny żniwiarz dostrzegli w cieniu nocy trzech mężczyzn, w jednym z nich lokaj rozpoznał miastowego rzeźnika ,który był lub wydawał się być miłym człowiekiem lecz pozostałą dwójkę nie rozpoznawał.
-Jeden z nich to miastowy rzeźnik.- powiedział Sebastian nie odrywając wzroku od przybyłych osób
-Tak? A wiesz ile pochował nielegalnie ten mężczyzna osób tu?
-Ale...
-Nie ma ale! Nie wiem czy wiesz, ale ludzie są mściwi ... nie tylko za życia. - uśmiechnął się w ich kierunki grabarz - ... ale także i po śmierci, chyba zaraz się zacznie.
-Ale co? - zdziwił się lokaj już i tak rozzłoszczony tym że takie osły mu przerwały
Myśl Sebastiana : {No kur.. człowiek czy demon na najciemniejszym cmentarzu nie jest już bezpieczny}
-Popatrz niecierpliwy lokaju. - zwrócił się Undertaker do Sebastiana widząc złość na jego minie
I nagle zapadła mroźna niepokojąca cisza, cisza która sprawiła by lęk u każdego, cisza niczym przed burzą ... Znikąd rozbrzmiało 12 uderzeń dzwonu, pytanie rzeczywiście skąd ten dźwięk przecież na tym cmentarzu do najbliższego kościoła sporo kilometrów. Pozostawiona w osłupieniu trójka obracała się w przerażeniu w każdym kierunku, kładąc wzrok na każdej drodze, widać to było że doskonale znają to miejsce skoro zdziwili się także na bicie dzwonów. Po ostatnim dwunastym uderzeniu znów zapanowała cisza że powiem nawet grobowa, jeden z mężczyzn spojrzał w innym kierunku ciągnąc za rękaw innego ten odwrócił się w wskazanym wcześniej kierunku i ujrzał przerażoną twarz przyjaciela, postanowił podążyć wzrokiem za nim i ujrzał coś w odgłębiach mroku, coś co pełzło w ich kierunku i nie zamierzało się zatrzymać...




Przepraszam że po tak długim czasie dodaje rozdział, postaram się częściej je dodawać.
~Kat Cherry~

niedziela, 18 października 2015

Moja własna, wyjątkowa Seuta - Rozdział 3

Trochę już stare opowiadanie które będę się starała odświeżyć mam nadzieję że będzie ok.
Dziękuję!

[Poprzednio]

-Kochanie, jakieś 6 miesięcy temu ... wysłałam pismo do pewnego ważnego pana, z prośbą o pracę.
-To bardzo fajnie cieszę się, ale co miałabyś tam robić?
-Miałabym sprzątać w jego domu.
-Aha...? Tylko wiesz żebyś nie miała za daleko, nie chce też żebyś się przemęczała.
-Skarbie, moje kochanie ... nie będę tam sama bo... - nie dokończyła ponieważ ciekawska córka jak zwykle jej przerwała
-Aaa, czyli będą też tam inne pokojówki tak? To spoko...
-Tak będą, ale ja ciebie tu samej nie zostawię - mówiła spokojnie kobieta lecz już zbierało jej się na płacz
-Nie rozumiem mam codziennie chodzić z tobą do pracy? No ... dobrze jeśli to ma nam pomóc.-powiedziała uśmiechając się do kobiety
-Skarbie ty nadal nic nie rozumiesz...-pokiwała przecząco starsza ze smutną miną, wiedziała że jej córka będzie źle się czuła z prawdą lecz nie chciała jej okłamywać. Mama Kateshi spojrzała na nią matczynym wzrokiem i w tym momencie zaczęło się główkowanie.
-Aaaa...to w innym mieście tak?-spytała niepewnie
-Coś w tym rodzaju ... -uśmiechnęła się do córki, wiedziała że ciężko idzie jej odgadywanie o co chodzi innym osobą więc pozostawiła to tak jak jest.

[Następny dzień]
Trzeba iść do szkoły, jak trzeba to trzeba lecz Kateshi lubiła tam chodzić ponieważ mogła się spotkać tam ze swoimi przyjaciółmi którzy zwą się Mijagi i Sahura.
Kiedy to dziewczyna tak rozmyślała patrząc przez szkolne okno poczuła że ktoś oplata jej bark, dobrze wiedziała kto to lecz i tak się wystraszyła. Za jej ramienia wychyliła się głowa czarnowłosego chłopaka z zabójczym uśmiechem.
-Hej Meikiari-san - powiedział chłopak siadając obok niej mając swoją głowę nadal na jej ramieniu
-Hmm?-wymruczała
-Jak zwykle zamyślona. - powiedział chłopak z zaciśnięciem jednego kącika ust
-Dałbyś jej spokój Mijagi - powiedziała niezwykle spokojna dziewczyna o długich czarnych włosach, bladej cerze oraz smutnym uśmiechu
-Eee tam, o czym tak myślisz Meikiari-san, hmm? - spytał niebieskooki chłopak
-No sama się zastanawiałam, ale skoro ty spytałeś. - powiedziała rozgniewana Sahura
-Nad listem -wymamrotała nadal patrząc przed siebie, nie pomyślała że przyjaciele mogą nie zrozumieć nadal myślała o zagadkowych słowach matki
-Hmm? Nad listem? - powiedzieli równo patrząc na siebie
Dzwonek zadzwonił a lekcja trwała, była to ulubiona lekcja Kateshi (lekcja historii) ona uwielbiała słuchać opowiadań nauczyciela lecz nie tym razem, nadal zastanawiała się patrząc przed siebie. Gdy ponownie zadzwonił dzwonek tym razem kończący lekcją dziewczyna ocknęła się.
-Hej idziesz? - spytała czarnowłosa przyjaciółka
-Tak, już idę. -zerwała się z miejsca by podbiec do dziewczyny
Gdy dotarły wraz z Mijagim na stołówkę zabierając swój lunch i siadając do stołu, chłopak przemówił
-No więc?
-Co no więc? - zdziwiła się Kateshi
-No mówiłaś o liście. - przejęła rozmowę Sahura, widząc minę niezrozumianego Mijagiego
-Aaa list, tak moja mama dostała list. - powiedziała
-Super moja też ostatnio dostała od ojca w którym pisał by nie wydawała tyle pieniędzy. - powiedział opierając się o rękę chłopak, Sahura mocno szturchnęła chłopaka na co on prawie spadł z krzesła
-Ale tak się zamartwiasz tym listem, no wiesz martwimy się. - powiedziała zatroskana przyjaciółka
-Bo w tym liście było napisane że przyjmą moją mamę do pracy.
-To chyba dobrze?
-No pewnie, ale ... zaraz to w innym mieście. - zdała sobie sprawę z sytuacji
-Nieraz tak bywa. - wtrącił chłopak
-Sahura, Mijagi? - zastanawiała się już jaśniej Kateshi
-Tak? - odpowiedzieli równo
-Czy Yoon to Japońskie nazwisko?-zdziwiła się, jakiś wątek niepokoił ją...czy przeczucie jest słuszne?





Niedługo kolejna część a także 3 część opowiadania o Sebastianie i Undertakerze pa. ;)
Cherry*

środa, 24 września 2014

Przeprosiny i ciiiężka Praca!

Przede wszystkim przepraszam że długo nie pisałam, dużo spraw wartych mojej uwagi.
Poza tym Ariadne-   nie może tak często mi pomagać a błędy które popełniam tylko ona może tak szybko wykryć jednym spojrzeniem :) .

A tak inaczej to właśnie pracuję z moim źródłem które mnie popędza i dużo wymaga więc niedługo się coś pojawi, tylko kontakt muszę nawiązać.

A poza tym gwiazdki proszę o jakieś propozycje do jakiś opowiadań, wyjątkowo przyjmuje zamówienia specjalne .

Możecie też pisać na mail.


A teraz ktoś o kim dużo mówię ...




Arigato~~

piątek, 20 czerwca 2014

Noc ciemniejsza od nicości - Rozdział 2

Ohyao !
Powracam z kolejną częścią opowiadania o Sebastianie i Undertakerze...
Zapraszam gwiazdki! <3



Tylko ci co znają to miejsce zapuszczają się tak daleko, seryjni mordercy, rzeźnicy którzy nie mają skąd wziąść mięsa, przypadkowi mordercy (tacy no wiecie ups zdarzyło się), osoby lubiące bawić się z trupami, przypadkowy morderca który wyszedł na spacer lub po prostu grabarz...

Wracając do naszych trzech bohaterów bo nikogo innego nie widać, kopanie się kończyło, mężczyzna który kopał wypełznął z dziury i zaczął otrzepywać się z ziemi.
-Dlaczego mnie poprosiłeś o pomoc przy tym?-spytał niski chłopiec.
-Ponieważ chciałeś się ode mnie dowiedzieć, jak zginął ten tam-powiedział pomału z wyraźnym uśmiechem Undertaker.
-Racja, jak długo mam jeszcze to trzymać!?-wypowiedział zmęczony chłopiec.
-Paniczu mam iść po karocę?-spytał troskliwie lokaj .
-Sebastian zwariowałeś chcesz mnie tu samego zostawić...i to z nim!!?-powiedział zdenerwowany Ciel.
-Wybacz paniczu-powiedział z przepraszającym wyrazem twarzy lokaj w czerni.
-Lordzie Phantomhive.
-Co?!
-Skończone-wysyczał z uśmiechem grabarz.
-No to na co czekasz, wyrzucaj go i idziemy, dalej!-wykrzyczał Phantomhive
Wrzucone ciało spadło z wydobyciem z siebie plasknięcia, po przykryciu ziemią i wyrównaniu Undertaker spojrzał ostatni raz na swoje dzieło i zaczął iść. Wyprzedził go złoszczący się chłopiec, idący dość szybkim tempem. Grabarz zmierzył go wzrokiem zatrzymując się przy tym, zarozumialec który go poganiał nawet się nie odwrócił. Nagle poczuł że ktoś za nim stoi, no tak przecież to ten wysoki lokaj lorda
Phantomhive.
-Czy coś się stało, nie idziesz dalej?-spytał delikatnym głosem lokaj.
-Oczywiście że nie, podziwiam tą mroczną noc wśród śmierci-powiedział z fascynacją, jakby oplatając rękami cały cmentarz.
-Masz dziwny gust-stwierdził wydychając powietrze Sebastian
Było ciemno a panicz szedł nawet nie zwracając uwagi czy jego lokaj i grabarz idą za nim.
Sebastian spojrzał jeszcze raz w jego stronę i pociągnął w bok za sobą Undertakera, wprost na drzewo, na którym oparł grabarza.
-Czy coś się stało, Sebastianie?-powiedział niezbyt zdziwiony Undertaker.
-Hmmm....
-Czyżbyś czegoś ode mnie chciał? Znasz moją cenę.
-Czy ja zawszę muszę czegoś chcieć?!-powiedział z delikatnością, lecz też z złością.
-Sebastianie wykonałeś swoje zadanie z lordem Phantomhive, powiem wam tyle co wiem...
-Ciii~~, to obchodzi mojego panicza. Mam w dupie tego trupa.
-A więc co ciebie ciekawi, że chcesz sam ze mną rozmawiać?
-Hmm...-wymruczał Sebastian dotykając koniuszkami palców długich włosów grabarza.-Jest taka rzecz której chcę.
-Ja nie jestem wróżka, żeby spełniać marzenia, tylko...
-Ciii~ Ale ty bez problemu możesz mi to dać ...
-Znasz moją cenę.
Sebastian zrobił wszystko aby go rozśmieszyć (Oczywiście to tajemnica co wyczynił Sebastian by go rozśmieszyć).
-A więc czego ode mnie oczekujesz?-powiedział roześmiany grabarz.
-Hmmm...-lokaj patrzył głęboko w oczy Undertakera, przysunął swoje usta bliżej jego głowy i z niewyobrażalną delikatnością powiedział:
-Ciebie...
Undertaker otworzył szeroko oczy na na to jedno słowo i zaśmiał się mrocznie.
-Hehehe tylko?
-Chyba aż!-powiedział Sebastian i przyparł grabarza mocniej do drzewa za którym byli obydwoje schowani, po czym przyległ wargami do ust Undertakera. Grabarz nie powstrzymywał go w końcu zapłacił wyznaczoną cenę, a on zgodził się dać mu cokolwiek. Sebastian oparł rękę o drzewo, a drugą chwycił podbródek grabarza i przyciągnął z powrotem do swoich ust, noc była ciemna niczym Czarna Dziura, nicość, tylko oni, oboje dwie postaci które tylko przy bliższym przypatrzeniu się były widoczne na nicościowatym tle mroku nawet zrzędzącego Ciela nie było już widać...

Sebuś taki trochę niegrzeczny... 
To nie koniec !! Dumdumdum~~...!

,,Ty wiesz że cierpisz na chorobę trzy kropka!"-Ariadne

Jeszcze prośba od Ariadne, w dwóch językach:
Proszę o komentarze!
Please, review!
Grazie :3

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Noc ciemniejsza od nicości-Rozdział 1

Tytuł: Noc ciemniejsza od nicości.
Fandom: Kuroshitsuji
Pairingi: Sebastian Michaelis / Undertaker
Rating: 18+ :D

Ostrzeżenia:  Jak wynika z paringu jest to opowiadanie będące slashem zatem osoby nietolerancyjne oraz hejterów proszę o kliknięcie czerwonego krzyżyka w prawym górnym rogu i opuszczenie mojego blogu a resztę zapraszam serdecznie ...! <3



Mroczna Wiktoriańska Anglia w zaułkach tylko poszczególne osoby niebojące się nimi chodzić po zmroku się pojawiały. Lecz daleko, daleko od miejskich ulic i sklepów znajdował się najciemniejsza wiejska ulica przy której znajdował się niewielki za to przerażający cmentarz, na ... którym było widać malutkie światło?! W tle ktoś nucił mroczną melodię którą po chwili zaczął wygwizdywać. Oczywiście nie za głośno by nie niepokoić duchów zmarłych.
Przyglądając się bliżej jakby włączyć zooma, widać dość głęboką dziurę z której wyskakuje ziemia oraz wyłania się widoczny tylko na chwilę w blasku małej latarenki końcówka szpadla.
Przy głębokim dole w kształcie prostokąta było widać dwie stojące sylwetki jedna mniejsza stała przy jednej krawędzi tej bardziej równej i stabilnej, a druga wyższa przy krawędzi krzywej i niestabilnej. Dlaczego różniły się tak te strony? Pierwsza osoba była niska przez co niżej trzymała latarnie, a druga bardzo wysoka przez co światło nie docierało tak dobrze do osoby kopiącej.
Nikt by się nie zapuścił w te mroczne tereny, nieznane normalnym ludziom  prowadzącym codzienny tryb życia. Oczywiście są też te osoby nienormalne którymi można było łatwo się stać [Ostatnio słyszałem że był tu jeden miastowy z kolegą, niby nic specjalnego, problem tylko w tym że kolega się nie ruszał był jakby to powiedzieć ... przewalany z jednego miejsca do drugiego, a na koniec zwinnym ruchem nogi kopnięty do starannej dziurki w ziemi, sypnięty ziemią i oto zmniejszyła się liczba ludność w Londynie. Co było przyczyną? O wy nieboszczyk który leży teraz równiutko przysypany ziemią doniósł straży miastowej o nielegalnie hodowanych pelargoniach za co zbrodniarz dostał do zapłacenia karę pieniężną. To na następny dzień się wkurzył wziął szpachlę będącą w ogródku poszedł do sąsiada trzasnął go paroma mocnymi uderzeniami aż do nieprzytomności i starannie zapakował w słomiany worek po pszenicy po czym wieczorkiem przejechał tu.] Nie tylko tacy zapuszczają się w to miejsce są jeszcze gorsi, lecz niektórzy dbający o swój image zabijają na ulicach w świetle ciemnych latarni tak jak Kuba Rozpruwacz, to nie amator w ziemi bawić się nie będzie, ziemi mówi stanowcze nie!
Taki kaprys...zdarza się ~.
Tylko ci co znają to miejsce zapuszczają się tak daleko, seryjni mordercy, rzeźnicy którzy nie mają skąd wziąść mięsa, przypadkowi mordercy (tacy no wiecie ups zdarzyło się), osoby lubiące bawić się z trupami, przypadkowy morderca który wyszedł na spacer lub po prostu grabarz...

Undertaker jeszcze w słitaśnej wersji! <3

,,Tacy no wiecie ups zdarzyło się - uwielbiam to!"~Ariadne~



czwartek, 29 maja 2014

Moja własna, wyjątkowa Seuta - Rozdział 2

Już długo mnie nie było mian haeyo!-przepraszam!
Rozdział drugi, kolejne też już są tylko nie miałam czasu by wstawić. Dlatego jest też inne opowiadanie, które niedługo dodam po męczeniu Ariadne. Mogę zdradzić tylko że jest to paring z jednym z moich ulubieńców z anime. Życzcie mi weny...


Wracając do tych drzwi, mama poszła otworzyć, czuję się, jakbym słyszała myśli Kateshi : No pięknie nawet na pytanie mi nie odpowie!
-Tak słucham?-spytała otwierając drzwi matka Kateshi.
-Proszę mi wybaczyć że przeszkadzam, ale w mojej skrzynce był właśnie ten list na którym był pani adres.   Nie chciałem by ktoś się denerwował że nie otrzymał listu.-powiedział mężczyzna stojący przed drzwiami kawalerki.
-Ah dziękuję bardzo panu, tak to bardzo ważny list.
Drzwi się zamknęły, a kobieta stojąca w przedsionku patrzyła tylko na list wręczony przez sąsiada. Dziewczyna, która przyglądała się tylko tej całej sytuacji siedziała na fotelu zwątpiła po 30 minutach, bezmyślnie podnosząc się z niego i nabierając podejrzeń czy owa kobieta trzymająca list nadal oddycha (nie wiem jak wy, ale gdy ja dostaje jakiś ważny list nie gapię się na niego, prawie nie oddychając przez pół godziny!)
Dziewczyna delikatnie i dość wolno podchodziła do kobiety z listem. Coraz bliżej, gdy stwierdziła, że to bezpieczna odległość (bo przecież matka po otrząśnięciu się mogła by wpaść w jakiś atak np. euforii, albo jeszcze czegoś innego.) wyciągnęła rękę w jej kierunku i klepnęła matkę, jednak to nic nie dało więc trochę mocniej, nadal nic.
-Mamo wszystko w porządku?-spytała dokładnie wymawiając każdy wyraz z osobna.
Kobieta spojrzała na nią i runęła na ziemię.
-Ten list ... , wiesz co to jest?! Czy ty wiesz co to?!
-Nie wiem mamo na razie mało mnie to nie obchodzi, teraz chcę wiedzieć czy nic sobie nie zrobiłaś, upadłaś...
-Tak, tak, tak to nie ważne...-(podejrzewam że kobieta nawet jej nie słuchała zajęła się tylko rozpakowywaniem listu.
Kobieta otwierała list szybko (z zabójczą szybkością jeśli mogę się wtrącić ), ale także dokładnie by go nie uszkodzić.
Gdy list został otwarty i bardzo uważnie przeczytany kobieta podniosła się i rzuciła list na podłogę, oddalając się do swojego pokoju (dobra ja kobiety całkowicie nie czaję, nawet nie wiem jak to skomentować do końca?!)
Kateshi już całkiem odebrało mowę jedyne co by mogła powiedzieć to, to że jej matka zwariowała. Podniosła list i stwierdziła że przeczyta go od początku.

[,,Szanowna Pani. Rozpatrzyłem bardzo uważnie pani ofertę o pracę i bardzo przepraszam że tak długo to trwało, zaznajomiłem się także z Pani sytuacją i chcę Pani przekazać, że zatrudnię panią. Zapraszam na rozmowę !
Bardzo dziękuję i jeszcze raz przepraszam za wyczekiwany czas Yoon Hyun Bin"]

Po przeczytaniu westchnęła tylko, czyli jej mama dostała jakąś inną pracę? Jej zastanowienie przerwał głośny huk dobiegający z pokoju matki. Po chwili drzwi się otwarły (normalnie jak jakaś scena z horroru).
-Yyy... mamo czy wsz...szystko w porządku?-spytała nie pewnie Kateshi.
Cisza, nic, normalnie jak przed burzą ... Lecz nagle wparowała kobieta, ciężko było wyczuć jej emocje, krzątała się w tą i z powrotem zabierając ze sobą jedną rzecz i wracając po drugą, szukając czegoś znajdując i zabierając ze sobą. Nareszcie ustąpiła pod wpływem chwytu córki za rękę.
-Mamo...
-Wybacz kochanie, zapomniałam o tobie - (No co ty nie powiesz!)
Kobieta wolną ręką chwyciła córkę i pociągnęła w stronę sofy, na której usiadły, nie puszczając ręki córki zaczęła mówić:
-Kochanie, jakieś 6 miesięcy temu ...



Oto ulubieniec mojej bety!

środa, 23 kwietnia 2014

Moja własna, wyjątkowa Seuta - Rozdział 1

                Ohayo! Oto powracam już z pierwszym rozdziałem. 
               Jeulgyeo!

28 sierpnia, już niedługo zaczyna się znów szkoła, ostatnia klasa gimnazjum... Ciekawe co będzie się dziać...?
Już następnego dnia kiedy to Kateshi się obudziła usłyszała krzyki i krzątania się po domu...
Pewnie się zastanawiacie kto się tak kłócił, to jej rodzice. Kiedy Kateshi zeszła na dół usłyszała tylko ,,To ty musisz jej o tym powiedzieć."
- O czym? - spytała smutnym i przestraszonym głosem dziewczyna.Widząc przed drzwiami walizki, których                       wcześniej nie dostrzegła.
- Jedziemy gdzieś? - pytała dalej przestraszona Kateshi.
- Kochanie, nie możemy tak dłużej żyć - wyznała zapłakana matka.
- Przeprowadzamy się? - pytała, bojąc się, lecz mając dalej entuzjazm w głosie.
- Tak - wyznała, po chwili namysłu, z powagą jej matka.
Tak, Kateshi przeprowadziła się, tylko, że ta przeprowadzka zmieniła jej dotychczasowe życie, a w dodatku Kateshi nie mieszkała już z ojcem. Mimo zmiany miejsca zamieszkania postanowiła dalej chodzić do starego gimnazjum w końcu... to tylko rok.

Lato minęło, zima przeleciała jak spadające liście, wiosna trwa można powiedzieć, że obudziła się na tą porę... Jak wcześniej pisałam Kateshi uwielbia kwiaty wiśni, a rozkwitają one właśnie wiosną. Ta niewielka dziewczyna zdała sobie właśnie teraz sprawę, po pytaniach znajomych, gdzie pójdzie do liceum. I teraz najczęściej zadawane pytanie w myślach Kateshi nabiera znaczenia.
Czas wybrać liceum, Kateshi wybrała, szczerze, bardzo się cieszyła. Szkoła, którą wybrała, cieszy się bardzo dobrą reputacją.
- I jak, kochanie, z wyborem szkoły? - zapytała pewnego dnia matka.
- Yoonawa. - odpowiedziała pewnie córka.
- Ale to w innym mieście!
- No tak, mamo, ale to właśnie tam chcę iść!
- Przykro mi, kochanie...
- Mamo, czemu Ci przykro, damy rade. Prawda?
Wszyscy i wszystko sprzeciwiło się przeciwko niej, szczerze żal mi jej, ale... No dobrze matka, Kateshi, nie odpowiedziała na jej pytanie. Kochała córkę i to jeszcze jak, oddała by za nią życie. Zadzwonił dzwonek do drzwi małej, ciasnej, urządzonej przez kobiety kawalerki. No, jakby wam to teraz powiedzieć, Kateshi miała w lutym urodziny, szczerze, wydoroślała i wyglądała jak kobieta. Wracając do tych drzwi, mama poszła otworzyć, czuję się, jakbym słyszała myśli Kateshi : No pięknie nawet na pytanie mi nie odpowie!



A ci panowie ?
W garniturach zupełnie inaczej niż za zwyczaj!
Kogo lubicie najbardziej ja osobiście lubię JR-oppa... <3 , a wy?

,,Jak ku..a można napisać dół przez ,,u"?! ~Ariadne~
,,HA HA ale bunt." ~Ariadne~

środa, 16 kwietnia 2014

Moja własna, wyjątkowa Seuta - Prolog


,,Czy życie bywa sprawiedliwe, chwilami dobre?!"


To najczęściej zadawane pytanie przez Kateshi. Kim ona jest? Jest główną bohaterką, którą właśnie wam przedstawiam. To Kateshi Meikiari, wiek 14 lat, czym się zajmuje? Tego musicie się już sami domyśleć, podpowiem tylko że jest uczennicą Japońskiego Maduka. Cała akcja chyba właśnie tam będzie się rozgrywała, tam to znaczy w Japoni. Kateshi jest miłą lecz nieraz rozgniewaną osobą, tak ją opisują, przynajmniej tyle wiem. A tak poza tym ma ona piękne brązowe włosy, czasami zakręcone, niebiesko-brązowe oczy które nieraz bywają zielone oraz nie jest zbyt wysoka. Jej ulubionym kwiatem jest kwiat wiśniowego drzewa. Jest typem marzycielki, no wiecie, takie być a nie być ... Nie jest ona 100% Japonką tylko w 50%, albo i mniej. Jej życie jest trochę dziwne, a i rodzice jej... no po prostu im się nie układa.
  
Kojarzycie tego pana ? 
Ach to mój Sebas-chan <3

Mam nadzieję że wena natchnie mnie przy każdym rozdziale!
Arigato ~

,,Za dużo kropków za mało przecinków" - Ariadne